O topieniu Marzany słów kilka

przez Edyta Berk

W czwartą (lac. Laetare) lub piątą (czarną) niedzielę Wielkiego Postu, poza granice wsi wynosi się, a następnie topi lub pali Marzannę – kukłę wykonywana ze słomy i ubraną w kobiece ubrania. Zwyczaj topienia Marzanny jest, zdawałoby się, pogański, choć wg badaczy obecny na Śląsku od wieku XIV [i]. Jak podają źródła, w tradycji ludowej topienie Marzanny nie miało zabawnego wydźwięku powitania wiosny, ale oznaczało przede wszystkich wygnanie chorób, śmierci (morowego powietrza) i zimy (wraz ze wszystkimi jej bolączkami). Dopiero w XX wieku zaczęto celebrować ten obyczaj w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny, tj. 21.03.

Łączymy zatem rok liturgiczny ze zwyczajem żegnania zimy, witania wiosny, wygnania śmierci i chorób i duchową ochroną przed morowym powietrzem. Tradycja chrześcijańska czci św. Rozalię, orędowniczkę chroniącą od zarazy, jednak topienie Marzanny obecne było na ziemiach śląskich przed rozwojem kultu tej Świętej.

Topienie Marzanny wciąż praktykowane jest m.in. w Miasteczku Śląskim.
fot. Miejski Ośrodek Kultury w Miasteczku Śląskim 

Literatura i prasa zapewniają nam też trochę opisów tego niezwykle barwnego zwyczaju.

Gazeta Wieś Śląska (dodatek słynnego „Katolika”) z roku 1937, nr 39 podaje, że w czwartą niedzielę Postu młodzież gromadzi się po nabożeństwie poobiednim, przynosi z sobą ubranie kobiece, ubiera w nie olbrzymią słomianą lalkę i zatyka ją na długiej tyczce. Straszydło to nazywają Marzanną. Najroślejszy z parobków bierze Marzannę, wznosi w górą i wynosi ze wsi, za nim postępuje młodzież, śpiewając:

W (Piekarach ) na końcu,

Marzaneczka we wieńcu.

Dokądże ją nieść mamy,

Gdy drożenki nie znamy?

Wynieście mnie, dzieweczki.

Tu na te pagóreczki.

Po tym wrzućcie do wody,

O! do głębokiej wody.

Od czasu do czasu przystaje pochód przed chałupami i śpiewa:

Dziwują się ludzie, co dziś jest,

A to dziś Marzannio niedziela jest.

Dziwują się starszy i młodzi,

A my wynosimy chorobę ze wsi.

Przywołane pieśni oddają żartobliwy charakter zabawy, jednak obecne są w nich odwołania do pożegnania bolączek chorób i śmierci. Według wierzeń ludowych, Marzanna jest uosobieniem śmierci i choroby, którą należy ze wsi wynieść.

Opis zwyczaju z roku 1932 ze wsi Lubomia (pow. Wodzisławski) znajdziemy w tygodniku „Niedziela”. Po przygotowaniu postaci kobiecej i męskiej i pochodzie, kukły palono (nie topiono), a rytuał poprzedzało jej potrząsanie przy śpiewaniu dokuczliwej, ale zabawnej pieśni:

Marzanna krasna,

Co liwuszki pasła

Na zielonej łące,

W czarnej mazelonce

Straciła papucze.

Przyszła do dom z płaczem,

Dostała karwaczem.

Zawrzyli ją do chlywika;

Dali ji kąsek królika:

Jak go zjadła.

Tak dalej spórowała.

Aż nic jeść nie dostała.

Lygła se na siano,

Nie dostała śniodanio.

Siydła se na ziemi,

Nie dostała na obiad pieczyni.

Kulała sie po sieni,

Nie dostała Swaczyny.

Jak po niom przyszli,

To siedziała w beczce

I dalej śniom ku rzeczce.

0winyli ją we słoma i podpolyli;

A tak długo ją tropili,

Aż ją utopili! “

Obrzęd topienia marzanny, łączony często z obnoszeniem gaika – zielonego drzewka (najczęściej sosny lub jodły) udekorowanego kolorowymi wydmuszkami, wstążkami oraz ozdobami ze słomy i papieru. Cały proces dobrze wyjaśniają pieśni śpiewane przy tej okazji:

Wyniosłychmy marzaneckan [albo: śmiertkan, śmierć] ze wsi

Przyniosłychmy zielony gaj do wsi

Lub

Wynieśliśmy mór ze wsi

Latorośl niesiem do wsi

Nasz maik zielony

Pięknie przystrojony[ii]

Zwyczaj ten wciąż popularny w okolicach Miasteczka Śląskiego, Dąbrówce Wielkiej, Olszynie, Kalinie, Brynicy, Borkach Małych i Borkach Wielkich. Porównując opisy z lat obecnych do opisów z początku wieku XIX można stwierdzić, że forma obrzędu w zasadzie nie zmieniła się, jednak utraciła swój charakter duchowej obrony, pozostawiając miejsce głownie na kolorową zabawę.

Polecamy zajrzeć do współczesnych relacji i zdjęć: https://mapaobrzedowa.pl/mapa/page/1/?s=Marzanna%2C+Marzaniok+i+goik


[i] Czas niezwykły. Obrzędowość doroczna na Górnym Śląsku. Robert Garstka, Aleksander Lysko, Katowice, 2022.

[ii] J. Pośpiech, Zwyczaje i obrzędy doroczne na Śląsku, Instytut Śląski w Opolu, Opole 1987, s. 164.